Strzyganiec

Historia kaplicy na Szczygańcu.

Że Pan Bóg w każdym miejscu chce być czczony,

W dowód tej prawdy był tu objawiony ;

By mu przechodzący winną cześć oddali

I w rozważaniu męki Jego serdecznie kochali.

strzyganiec-kaplica

Na granicy dwóch gmin, Brzezny i Chochorowic, w górzystym terenie Ziemi Sądeckiej, stał ongiś słup z kapliczką, w której mieściła się rzeźba Pana Jezusa Frasobliwego.

Widok z tego miejsca przepiękny, – całą dolinę z rwącym Dunajcem i Popradem, pierścień gór wokoło, plamy borów i pól oraz miasta Nowy i Stary Sącz widać jak na dłoni.

Obdarzył Stwórca miejsce to niewysłowionym pięknem natury.

Brzezińska strona falowała pięknym plonem zbóż, kłaniając się całej Sądeckiej dziedzinie pozłocistym kłosem.

Po drugiej zaś stronie granicy uganiali Chochorowscy pasterze za swymi trzodami.

I właśnie tu, między urodzajna ziemią Brzeziańską a ugornymi pastwiskami Chochorowic, stanął słup z maleńką u szczytu kapliczką z Panem Jezusem Frasobliwym. Zwrócony był ów słup na wschód, a Pan Jezus obejmował wzrokiem litościwym całą, malowniczą Ziemię Sądecką.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

I oto raz stał się cud !

Widać umiłował sobie Pan to miejsce, zaciszne w lecie, a jesienią rwane halnymi wichrami, czy w zimie smagane śniegiem.
Słoneczny dzień, który zawitał na wzgórze, zgromadził trzody z całej wsi na pastwiska chochorowskie.

Z obawy, aby które ze zwierząt nie weszło w szkodę, na piękny i urodziwy plon zbóż brzezińskich, właścicielka onych pól, mająca swój dom opodal, spoglądała od czasu do
czasu w stronę pastwisk i zarazem w stronę owej kapliczki.

Spracowaną twarz chyliła nad szyciem jakiejś roboty.

Przez głowę przelatywała jej co chwila myśl obawy:

– Czy przypadkiem nie weszło bydło w jej zboże ?

Wszak to jej życie i byt. Ba, nie tylko jej, ale i męża i dzieci.

Niedużo tego było, ale zrodziło pięknie nad podziw, to też obawiała się, aby przez nieostrożność pasterzy bydło nie weszło w jej plon.

Co chwilę podnosiła głowę z nad roboty i wyglądała przez okno w pole. Potem znów zagłębiała oczy szyciu.

Bydło jednak pasło się po ugorach, tak że i pasterze mogli odpocząć.

Robota prędko posuwała się w rękach pracowitej kobiety.

Podniosła znów głowę, aby spojrzeć na bydło i oto ujrzała wielką jasność nad kapliczką, a Pan Jezus zwrócił swa postać do niej.

Zmartwiała w bezruchu.

Niedowierzała co się stało.

Widzi przecie wyraźnie !

Wielka jasność biła do kapliczki.

W onieśmieleniu spuściła głowę na swoją robotę, a gdy znów ją podniosła, widzenia już nie było.

Taiła zrazu przed ludźmi to, co widziała.

Dopiero gdy poszła na Kalwarię, na odpust, zeznała co widziała.

Ksiądz, otrzymawszy pewność, że prawdę mówi, kazał jej to rozgłaszać.

Ale nie tylko ona była w tym szczęśliwym położeniu.

Widzieli tę jasność i inni mieszkańcy obu wsi.

Pan chciał być tu czczony.

Aby bardziej uczcić to miejsce, kupił tamtejszy gazda Bartłomiej Gałęziowski w Stary Sączy latarnię.

Przybił ją na słupie, a ofiary ludzkie składane na wieść o cudzie, pozwoliły oświecać kapliczkę na cześć objawienia Pana Jezusa.

Składali więc ludzie pieniądze, a kiedy już uzbierało się tyle, aby można było wystawić skromną kapliczkę, poszli gazdowie do proboszcza poradzić się i za jego zgodą wystawili mała kapliczkę na trzy osoby.

Długie lata była ona nierozszerzana, dopiero potem, widząc, że miejsce gromadzi pątników z dalszych okolic, wystawili mieszkańcy kaplicę większą, pół drewnianą a pół murowaną.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwsza kaplica wystawiona była w r. 1691 przez Bartłomieja i Marię Gałęziowskich z Brzezny, druga przez niewiadomych fundatorów.

Dopiero w r. 1835 Marcin Fiut kupił w Trzetrzewinie kamieni, które to zwiózł przy pomocy ludzi na miejsce i przy pomocy swej żony, Reginy i całej miejscowej ludności, wystawił kaplicę w dzisiejszym stanie, oraz posadził sosny, które kołyszą i tulą kaplicę, a balsamiczna ich woń podnosi uczucie pielgrzyma.

Ostatecznie za staraniem Jakóba i Jana Fiutów, a z ofiar ludzkich, została kaplica pokryta blachą w r. 1907 i w takim stanie pozostała do dnia dzisiejszego.

Na miejscu zaś gdzie stał słup posadzona jest lipa.

Słup jest przechowywany na strychu kapliczki, jako zabytek, a Pan Jezus umieszczony jest w ołtarzu.

Chochorowskie pastwiska zamieniono na cichy, świergotem ptasząt gwarny zagajnik, a opodal posadzono las sosnowy.

Wykupiono grunt, tak że kaplica ma teraz własny grunt, czekając na rozszerzenie.

Tysięczne rzesze ludzi wiejskich i miejskich odwiedzają to miejsce i modlą się w pokorze ducha przed tym smutnym Panem Jezusem Frasobliwym prosząc o łaski.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sądeczyzna

Urokiem swym piękna, powabna dzikością puszcz, roztok i śródleśnych polan, wonna niezliczonym kwieciem, bogata w liczne źródła mineralne wytryskujące u podnóża sądeckich gór, dumna z hardości swego ludu, malowana w tysiące barw strojów, owiana legendą o dawnych zamierzchłych czasach, kiedy to bory szumiały na całej dolinie Dunajca, w których znajdowały schronienie bandy zbójnickie, czyhające na pojawienie się wozów czy tratw kupieckich.

Od niepamiętnych czasów znana dolina. Tu już za Bolesława Chrobrego wystawione zostały kamienne stróże dla obrony przejeżdżających kupców. Miasta Stary i Nowy Sącz oraz Tylicz założone zostały w dawnych czasach. Mury i baszty zamkowe broniły miast od nieprzyjaciela, a zamki nad Dunajcem i Popradem strzegły całości Sądecczyzny.

Tutaj królowie urządzali łowy na dzikiego zwierza, gdy na wojnę zapasy trzeba było sposobić. Tutaj pod okiem surowego mnicha, Jana Długosza, uczyli się synowie królewscy, Kazimierza Jagiellończyka. Stąd wyszli wielcy ludzie – bohaterzy, jak pamiętny wódz spod Grunwaldu, Zyndram z Miszkowic oraz wodzowie Powstania Chochołowskiego, ks. Kmietowiczi organista Andruszkiewicz. Również wychowywał się tutaj od najmłodszych lat organizator góralskiego ruchu wolnościowego, Kostka Napierski.

Przeżywała również Sądecczyzna napady Tatarów chroniąc w swych borach bł. Kunegundę, oraz czasy najazdu szwedzkiego, pierwsza zrzucając jarzmo najeźdźcy.

Wiarę chrześcijańską przyjęła Sądecczyzna bardzo wczeście, a krzewicielami jej byli:

św. Świerad (+ 1000r.), św. Just (+ 1008 r.), św. Benedykt (+ 1011r.).

W pośrodku doliny Sądeckiej łączą swe wody dwie bratnie, górskie rzeki, płynące z Tatr, Poprad i Dunajec, a w dolinach roztoczonych i po wierzchołkach gór rozsiane są liczne górskie osiedla. Bogata dolina w kulturę swego ludu i pobożnością słynącego.

Zdobi tę dolinę Sądecką las krzyżów, kapliczek przydrożnych i kościołów. Przy drogach, ścieżkach i na ustroniach widnieje znak bytności Boga na ziemi.

Chylą się czoła przed onymi znakami, a zgarbione postacie co rano proszą o dobry plon i życie. W wierności serc, ku błogosławieństwu gleby wystawiają ludzie owe kaplice i stroją krzyże i drzewa w obrazy i smątki.

Jedna z takich kaplic jest na Szczygańcu. Uroczy to zakątek. Kaplica wystawiona na wierzchołku Chochorowskiej góry, mieści w sobie rzeźbę Cudownego Pana Jezusa Frasobliwego.

Szczyganiec, podobnie jak Jarmura, był prawdopodobnie w dawnych czasach ośrodkiem kultu dla pogańskiego bóstwa Szczygi, gdzie płonęły na jego cześć znicze całopalenia.

Szczygoniami nazywa po dziś dzień złe duchy.

Są to te dusze, według mniemania ludzi, które nie otrzymały Sakramentu Bierzmowania.

Rzeźba Pana Jezusa Frasobliwego ze Szczygańca jest bardzo stara i zabytkowa ; ma już około 300 lat.

1902-r-uroczystosci-przy-kaplicy-na-strzygancu

 

MODLITWA

Przyjm Panie dar pielgrzymi, który składamy Ci przez naszą wiarę gorącą i miłość nieustanną.

Patrz z tego miejsca na całą dolinę, obejmuj ją Twym okiem troskliwym i błogosław ziemi i ludziom, by wytrwali w trudzie życia.

Męką Swoją nas zbawiłeś, a my, niegodni Twej łaski, w pokorze serc błagamy, abyś miał nas w swej opiece.

Dług nasz jest nigdy nie do oddania, bo życia za mało, aby sprostać temu, co za nas dałeś, o Panie !

“Mieczysław Czcibor Cholewa, Nowy Sącz”

Zachowano pisownię z oryginału publikacji.

Kliknij, aby powrócić do strony głównej >>

Menu główne